Przemyślenia: Nadgodziny – jak żyć?

Kto nie robił nadgodzin w IT? Jeśli nie robiłeś to wszystko jeszcze przed Tobą, a kto robił ten wie, że może być to męczące. Osobiście na przestrzeni lat robiłem wiele nadgodzin przy projektach komercyjnych w różnych okresach swojego życia. W tym poście zamieszczam swoje przemyślenia jako przestroga przed negatywnymi skutkami zbyt długiej pracy jak i również zwracam uwagę, na to że nadgodziny to skutek tego co dzieje się w projekcie.

Spis treści

Wstęp

Kto nie robił nadgodzin w IT? Jeśli nie robiłeś, to wszystko jeszcze przed Tobą. Kto robił ten wie, że może być to męczące. Na przestrzeni lat wiele razy robiłem nadgodziny przy projektach komercyjnych w różnych okresach swojego życia.

W tym poście, podzielę się swoimi przemyślenia, które mogą służyć jako przestroga przed negatywnymi skutkami zbyt długiej pracy. Chcę również zwrócić uwagę na to, że nadgodziny często są skutkiem tego co dzieje się na projekcie.

Dla zabieganych przygotowałem TL;DR;.

Nadgodziny obrazem stanu projektu

Z mojego doświadczenia wynika, że nadgodziny często wynikają z tego co dzieje się w trakcie trwania projektu. Warto przyjrzeć się jak wyglądał przeszły jak i obecny stan projektu.

Nadgodziny wynikają z rzeczy, które nie były do końca poukładane w projekcie i można do nich zaliczyć m.in.:

      • zbyt późne rozpoczęcie projektu
      • zbyt mała ilość osób pracujących nad projektem
      • zmieniające się wymagania biznesowe, czyli brak dokładnej analizy przez rozpoczęciem projektu
      • skupianie się na mniej istotnych elementach systemu zamiast na najbardziej kluczowych i pożądanych przez użytkowników końcowych

Warto wyciągnąć na przyszłość wnioski z takich sytuacji i zapobiec im odpowiednio wcześnie, żeby więcej się już nie powtórzyły.

Co również warto zrobić to zastanowić się nad tym czy nadgodziny są rzeczywiście potrzebne. Co się stanie jeśli nie dowieziemy zakresu funkcjonalności w danym czasie? Może warto wynegocjować opóźnione dostarczenie zakresu niż starać się dostarczyć projekt pracując w nadliczbowych godzinach pracy. W niektórych sytuacjach może okazać się, że możliwe jest przesunięcie czasu oddania projektu.

Czy nadgodziny mogą być akceptowalne?

Akceptowalność nadgodzin zależy tylko i wyłącznie od nas samych. Nie ma tu złych i dobrych decyzji – one po prostu są. Jeśli nie chcesz pracować ponad 8 godzin dziennie to ok – nikomu nic do tego i nie powinieneś się tłumaczyć. Nikt też na Ciebie nie powinien wywierać wpływu, abyś siedział dłużej w pracy. Każdy ma swoje życie prywatne i może nie chcieć przeznaczać swojego prywatnego czasu na dodatkową pracę, tym bardziej nikt nie powinien z tego powodu wyciągać negatywnych konsekwencji.

Sam jestem przeciwny robieniu nadgodzin i zdecydowanie wolę zachowanie odpowiedniego balansu między pracą o życiem prywatnym. Jednak, w pewnych sytuacjach jestem w stanie zaakceptować dodatkowe godziny przy projekcie. Do takich sytuacji napewno zalicza się okres przed wdrożeniem produkcyjnym aplikacji, kiedy wszystko musi być dopięte na ostatni guzik. Warto wtedy poświęcić dodatkowe godziny, żeby uruchomienie aplikacji przebiegło bez problemów.

Jeśli już przyjdzie pora do robienia nadgodzin, to wolę robić to z domu. W biurze pracuję 8h i po tym czasie potrzebuję się „przewietrzyć” i odpocząć. Po powrocie do domu zajmuję się obowiązkami domowymi i później, wieczorem, na spokojnie siadam jeszcze do kodu na parę godzin. Często okazywało się, że wieczorem w domu byłem w stanie zrobić więcej niż w czasie kiedy jestem w biurze – po prostu nikt i nic mi nie przeszkadzało i mogłem skupić się tylko na pracy.

A ile nadgodzin jesteśmy w stanie zaakceptować? Dla jednego będzie to maksymalnie kilka godzin w miesiącu, a kto inny powie dość po paru miesiącach codziennych nadgodzin. Sami musimy sobie odpowiedzieć ile i jak często jesteśmy w stanie przeznaczyć czas na nadgodziny.

Skutki nadmiaru nadgodzin

Przewlekłe przemęczenie i stres

W skutek długiego okresu nadgodzin codziennie byłem zmęczony – zarówno w pracy jak i po niej. Zmęczenie dawało się we znaki do tego stopnia, że czasami nie byłem w stanie kompletnie nic zrobić. W pracy potrafiłem się tępo patrzeć w ekran przez kilkanaście minut zanim zabrałem się do czegokolwiek.

Późnym wieczorem po przyjściu do domu jedyne o czym marzyłem to, żeby wreszcie odpocząć. Jedyne co byłem w stanie zrobić to oglądać seriale, na nic innego nie miałem kompletnie siły. Lubię grać w gry komputerowe albo planszowe, ale one wymagają większego zaangażowania umysłowego. Pojawiły się nawet wyrzuty sumienia, że tylko „ćpam” seriale, zamiast zaczerpnąć rozrywki w inny sposób.

Z drugiej strony, odczuwałem również stres związany z nadchodzącymi terminami oddania projektu. Ciągle myślałem o tym ile jeszcze jest do zrobienia i jak mało zostało już czasu. Moje zachowanie i ruchy stały się bardziej nerwowe. Nie byłem w stanie się wyluzować. Żyłem w ciągłym poczuciu, że marnuję czas i trzeba pracować. Zwykłe przyjacielskie rozmowy w pracy (tzw. small talk) stały się dla mnie męczące, bo uważałem to za marnowanie czasu.

Zdrowie

Przewlekłe nadgodziny mogą odbić się negatywnie na naszym zdrowiu i przekonałem się o tym na własnej skórze. W trakcie trwania kilkumiesięcznych nadgodzin podczas jednego z projektów, odżywiałem się tak samo – miałem przygotowaną dietę na cały tydzień. Na siłownie chodziłem również w takim samym wymiarze czasu jak przed nadgodzinami. Jednak mimo utrzymania nawyków żywieniowych i sportowych, przytyłem parę kilogramów, co pokazuje poniższy wykres (okresowo robię pomiary całego ciała):

Okres nadgodzin został zaznaczony klamerką. Końcówka wykresu również pokazuje wzrost masy ciała, ale to już wzrost kontrolowany i zaplanowany.

Podczas jednego z treningów zasłabłem i musiałem położyć się na dobre parę minut bo zrobiło mi się ciemno przed oczami – to był moment, w którym zapaliła mi się przysłowiowa czerwona lampka.

Zmniejszona produktywność

Kiedy jesteśmy zmęczeni nasza produktywność nie jest już taka sama jakbyśmy byli w pełni wypoczęci. Wykonanie tych samych zadań może nam zająć więcej czasu. Nie pracujemy już tak szybko i nie jesteśmy w pełni skupieni na pracy. Coraz więcej czasu spędzamy na myśleniu nad tym, żeby odpocząć niż na myśleniu o bieżącej pracy.

Dodatkowo, mając świadomość tego, że w pracy będziemy siedzieć od rana do wieczora/nocy pojawia się poczucie, że mamy przecież jeszcze dużo czasu. Można sobie pozwolić na rozmowy na sprawy poza projektowe. Można zagrać w piłkarzyki lub wyjść na kawę. Cześć tego czasu jest zwyczajnie marnowana. A co by było w przypadku gdyby tych nadgodzin nie było? Mielibyśmy świadomość tego, że za 8h (a nie za 12h) trzeba wyjść do domu i bardziej skupilibyśmy się na tym co jest do zrobienia.

Problemy ze snem

Najbardziej aktywny w ciągu dnia byłem późnym wieczorem i w nocy. Przez nadgodziny wracałem późno do domu i chciałem zająć się swoimi zaległymi sprawami, więc do łóżka kładłem się spać po północy. Z kolei, kiedy nie miałem niczego do ogarnięcia to kładłem się wcześniej spać (koło 22/23), ale nie mogłem zasnąć bo byłem przyzwyczajony do dłuższego siedzenia w nocy. Przewracałem się więc przez godzinę/dwie z boku na bok w poszukiwaniu snu, który nie nadchodził. W zasypianiu nie pomagała również świadomość, że jeszcze jest tyle rzeczy do zrobienia w projekcie i znowu trzeba będzie nazajutrz pracować do wieczora.

Co za tym idzie, poranne wstawanie było koszmarem przez problemy z zaśnięciem w nocy.

Brak czasu na inne rzeczy

Brak czasu jest niby dość oczywisty, ale ten problem bardziej uwydatnia się kiedy jesteśmy bardziej aktywni lub kiedy mamy więcej obowiązków.

W początkach mojej kariery zawodowej nie miałem żadnych obowiązków poza pracą. Łatwo mi było więc brać nadgodziny jak i dodatkowe projekty na zlecenie – po prostu miałem na to wszystko czas. Korzyścią z nadgodzin były większe miesięczne zarobki. Dodatkowe pieniądze bardzo się przydały, bo 9 lat temu nie zarabiałem dużo w porównaniu do obecnych stawek dla nowych ludzi w branży. Wartko jednak zastanowić się czy krótkoterminowy zastrzyk gotówki będzie dla nas korzystniejszy niż rozwijanie nowych umiejętności po pracy, które nie daję odrazu większych zarobków, ale mogą zaowocować na przyszłość.

Po kilku latach doszły w moim życiu nowe aktywności jak i obowiązki. Przede wszystkim, rozpocząłem wspólne życie z moją drugą połówką. To całkowicie zmieniło mój plan dnia jak i ilość dostępnego czasu. Pojawiła się też siłownia i razem z nią codzienne gotowanie posiłków. Zacząłem również chodzić na basen jak i po prostu więcej się ruszać po pracy. To wszystko zmniejszyło ilość mojego czasu jaki mogę przeznaczyć na nadgodziny.

Ostatni projekt na zlecenie wykonałem prawie 3 lata temu i pracowałem nad nim na połowę etatu. Czyli codziennie w domu pracowałem dodatkowe 4h. Czasu na wspomniane wcześniej aktywności nie miałem w ogóle. Bardzo mi ten stan rzeczy nie odpowiadał i przepracowałem w ten sposób jedynie miesiąc. Nie byłem w stanie tego dalej ciągnąć. Miałem ochotę na inne rzeczy niż klepanie kolejnego projektu.

Obecnie, nie robię już projektów na zlecenie. Głównie z racji tego, że były to projekty przy których nie uczyłem się nowych rzeczy. Wykorzystywałem już posiadaną wiedzę. Nie czułem w tych projektach żadnego rozwoju. Zdecydowanie wolę ten czas poświęcić wieczorami na naukę nowych rzeczy, pisaniu bloga albo dzieleniu się wiedzą na konferencjach.

Bieganie z pusta taczka

Pracy w projekcie może być na tyle dużo, że w pewnym momencie nie wiemy w co włożyć ręce – pojawia się wtedy efekt biegania z pustą taczką. Jesteśmy tak zarobieni, że nie mamy czasu, żeby się na chwilę zatrzymać i załadować taczkę. Biegamy od jednego taska do drugiego bez patrzenia w przyszłość. Można w taki sposób działać przez krótki okres czasu, jednak w perspektywie dłuższej taki model pracy nie będzie dla nas zbyt korzystny.

Mimo natłoku pracy warto się zatrzymać i spojrzeć z dystansem na aktualny stan projektu jak i zaangażowanie zespołu. Dzięki temu możliwe będzie znalezienie obszarów, które utrudniają nam pracę, a poprawa, których nie zajmie nam dużo czasu i będziemy mogli wrócić do wykonywania obowiązków ale już uzbrojeni w nowe metody/usprawnienia.

Brak poczucia czasu

Po kilkumiesięcznych nadgodzinach miałem wrażenie, że to był jeden długi sen. Miałem poczucie jakbym wyszedł z letargu i zaczął znowu żyć. Sięgając pamięcią do okresu nadgodzin nie potrafię za bardzo rozróżnić poszczególnych miesięcy, ponieważ wyglądały one dokładnie tak samo – praca od rana do wieczora i jeszcze często w domu (również w weekendy).

Moje myśli krążyły cały czas tylko wokół projektu i tego co jest jeszcze do zrobienia. Inne tematy nie za bardzo do mnie dochodziły. Można powiedzieć, że mój RAM był w całości zajęty przez pracę. Pamiętam, że na przestrzeni okresu nadgodzin spotkałem się dwa razy ze znajomym. Przy drugim spotkaniu zadawałem dokładnie takie sama pytania jak przy pierwszym, bo nie pamiętałem w ogóle pierwszej rozmowy.

Zaległości życiowe

Przez okres nadgodzin narobiło mi się wiele różnych zaległości życiowych. Wizyta u lekarza, mechanika, zakupy ubraniowe, krawiec, kupienie nowego krzesła, itp. W końcu pewne rzeczy zaczęły mi na tyle mocno doskwierać, że postanowiłem wziąć urlop i ogarnąć to wszystko. Jednak było tego wszystkiego na tyle dużo, że cały tygodniowy urlop zszedł mi na ogarnianie życiowych tematów.

Po urlopie nie czułem się wcale wypoczęty, a wręcz przeciwnie. Cały tydzień latałem gdzieś i coś załatwiałem i praktycznie nie wypocząłem porządnie. Wypoczynek przyszedł dopiero wtedy kiedy nadgodziny się skończyły i zacząłem pracować normalne 8h dziennie. Miałem wtedy po pracy czas, żeby się zrelaksować i zająć swoimi sprawami.

Agresja

Będąc przemęczonym możemy stać się zbyt wrażliwi na zachowanie innych osób i niepoprawnie odczytać ich intencje. Takie przewrażliwienie może przerodzić się w agresję, która może przybrać różne postacie takie jak:

  • podniesiony głos, krzyk
  • przekleństwa
  • milczenie
  • wycofanie
  • wycofanie, obrażanie się
  • brak komunikacji
  • ignorowanie
  • groźby
  • unikanie odpowiedzialności

Przez agresywne zachowania możemy popaść w niezbyt korzystne dla nas relacje z innymi członkami zespołu w pracy jak i również poza nią z naszym partnerem czy rodziną. Odbudowanie relacji może zająć nam dłuższy czas lub być w ogóle niemożliwe. Warto jednak próbować i prosić o zrozumienie drugą osobę, bo to nie z jej winy zachowywaliśmy się agresywnie.

Czego możemy nauczyć się z historii?

W latach 80 zespół inżynierów pracował w Apple nad nowym komputerem Macintosh i większość członków zespołu robiła szalone nadgodziny, żeby dowieźć nowy komputer na czas. Osoby pracujące nad projektem były w większości młode i bez zobowiązań życiowych, więc nierzadko widywano ich śpiących w biurze. Ilość nadgodzin jakie robił zespół znalazła swoje odzwierciedlenie w bluzie (przygotowanej jako nagroda za udział w maratonie testowania), na której pojawił się napis „90 hours a week and loving it!”:

Więcej o tej historii można przeczytać w tekście na stronie Folklore.org napisanym przez Andy Hertzfeld (designer systemu Macintosh). W kontekście tego posta warto zacytować następujący fragment odnoszący się do Burrella Smitha (pracował przy projektowaniu płyty głównej Macintosha):

When Burrell finally quit Apple in February 1985, he continued to wear the sweatshirt almost every day, but, as soon as he returned home following his resignation, he took some masking tape and made a big ‚X’ across the leading ‚9’ character, virtually obliterating it from view. He proudly displayed the updated motto, reflecting exactly how he felt. It now read „0 Hours A Week And Loving It”.

Przytoczę jeszcze jeden cytat z forum Quora napisany przez Randy Wigginton (Apple employee #6), który także pracował nad Macintoshem:

I commonly put in 16-20 hour days those final weeks; I strongly recommend against doing such a thing.

Wymienione osoby ostatecznie zakończyły współpracę z Apple po/przed premierze Macintosha. Jak widać odpoczynek jest ważny nawet jeśli pracujemy nad projektem zmieniającym historię.

W Google zauważono ten problem i w dublińskim oddziale firmy wprowadzono program „Dublin Goes Dark”. Pracowników firmy zachęcano do wychodzenia z biura najpóźniej o 18:00 i nie zajmowania się już sprawami służbowymi. W biurze powstały nawet miejsca gdzie Googlersi mogli zostawiać laptopy. Eksperyment zakończył się sukcesem i pracownicy byli pozytywnie zaskoczeni ile mieli czasu wieczorem na robienie innych rzeczy. Więcej o tym temacie można przeczytać w tym artykule jak i książce „Praca rządzi” na stronie 176 polskiego wydania.

TL;DR;

  • nadgodziny to nasz własny wybór – nikt nie powinien nas do tego zmuszać i wyciągać negatywnych konsekwencji jeśli nie mamy ochoty na dodatkową pracę
  • warto zastanowić się czy nadgodziny będą dla nas tak samo wartościowe jak inne ważne dla nas czynności poza pracą
  • nadgodziny mogą być skutkiem rzeczy, które były lub są nie do końca poukładane w projekcie:
    • zbyt późne rozpoczęcie projektu
    • zbyt mała ilość osób pracujących nad projektem
    • zmieniające się wymagania biznesowe, czyli brak dokładnej analizy przez rozpoczęciem projektu
    • skupianie się na mniej istotnych elementach systemu zamiast na najbardziej kluczowych i pożądanych przez użytkowników końcowych
  • negatywne skutki nadgodzin jakie mogą się u nas pojawić:
    • przewlekłe przemęczenie i stres
    • problemy zdrowotne
    • zmniejszona produktywność
    • problemy ze snem
    • brak czasu na inne rzeczy
    • bieganie z pusta taczka
    • brak poczucia czasu
    • zaległości życiowe
    • agresja
  • warto zachować balans między pracą a czasem wolnym, żeby być wypoczętym i się nie wypalić

Podsumowanie

Ten wpis zacząłem pisać ponad rok temu i z perspektywy czasu jestem trochę przerażony w jaki sposób się czułem. Nadgodziny wg mnie są akceptowalne, ale w  krótkim okresie czasu. Czasem, po prostu, trzeba coś ogarnąć, żeby nasza łódka mogła dalej płynąć. Warto jednak dla samego siebie zachować odpowiedni work-life balance, żeby się nie przemęczać i ostatecznie nie wypalić. Praca powinna być częścią naszego życia, a nie życiem samym w sobie. Piętrzące się zaległości życiowe to nic przyjemnego, nawet jeśli pracujemy nad pasjonującym dla nas projektem. Czasem projekt zwyczajnie może nie wypalić, a wtedy zostajemy z poczuciem pustki jeśli zbyt dużo czasu poświęcaliśmy na jego rozwój.

A jakie jest Wasze podejście do tematu nadgodzin? Koniecznie dajcie znać w komentarzach, a tymczasem życzę Wam projektów dowożonych na czas 🙂

  1. Bardzo dobry artykuł Damianie, ale i niezmiernie ważny dlatego fajnie że podzieliłeś się swoją refleksją i doświadczeniami w tej kwestii – na pewno Tobie też jest lżej dzieląc się tym w powyższym wpisie.

    Ja generalnie bardzo mocno trzymam się zasady pracy w wymiarze 8h. Jestem od godziny X do Y w biurze i nigdy tego nie kryłem podczas żadnej rozmowy rekrutacyjnej czy rocznej. Zawsze zadaję pytanie dotyczące wymiaru pracy (czy pracownicy dużo siedzą po godzinach w biurze, a także czy zdarza im się pracować w weekendy). Dla mnie jest to bardzo wazne, poniewaz sam bardzo cenie swoje zycie prywatne – „Praca powinna być częścią naszego życia, a nie życiem samym w sobie – bardzo dobra myśl i podpisuję się nią rękami i nogami. Ja również swój czas poświęcam na samorealizacji i spędzaniu czasu z najbliższymi. Owszem, zdarzało się robić nadgodziny, ale należy dogadać szczegóły, żeby później nie tylko zawieść zespół, ale również samego siebie. Ja też osobiście mam obawy, że taki tryb pracy może bardzo odbić się źle na najbliższych, stąd mocno zgadzam się z jedną z wypowiedzi w książce „Zawód programista” Macieja Aniserowicza, aby na samym początku pracy w nowej firmie wypowiedzieć się nt. pracy po godzinach, bo to indywidualna sprawa każdego.

    Odpowiedz

    1. Damian Antonowicz 24 kwietnia 2019 at 09:48

      Cześć Krzysztofie 🙂

      To o czym piszesz to też ważny temat. Dobrze jest dla jasności postawić sprawę jasno od samego początku, żeby później się wzajemnie nie rozczarować podczas współpracy. Najgorzej jest jak ktoś z góry zakłada, że będziemy robić nadgodziny nie pytając się nas o zdanie – a takie sytuacje też mi się zdarzały. Nie polecam 🙂

      Odpowiedz

  2. Myślenie o zadaniach z pracy może Cię „prześladować” nawet gdy nie robisz nadgodzin. Wystarczy, że jesteś wkręcony w projekt, parę razy to przeszedłem. Sprawdź artykuł Artura Króla na temat zakańczania zadań –
    https://blog.krolartur.com/jak-domknac-prace-i-przestac-o-niej-myslec-po-wyjsciu-z-biura/

    Po przeczytaniu tego artykułu, zacząłem poświęcać ostatnie 5 minut pracy na zostawienie sobie notatki na kolejny dzień. Notatka składała się z kilku punktów, rzeczy do zrobienia w ramach zadania, nad którym pracuję. Zdecydowanie mniej myślę na temat pracy po pracy. Mam świadomość, że nie muszę dalej rozkminiać w domu, bo przecież już wiem co mam zrobić jutro 🙂 z kolei pozwala to też na szybkie rozpoczęcie pracy kolejnego dnia, bez niepotrzebnych minut na przypomnienie sobie „a gdzie to ja wczoraj skończyłem…”. Rzeczą nr 1. którą robię, to sprawdzenie tej listy (rzecz nr. 0 to zrobienie kawy ;P )

    Warto też w pewnym momencie zadać sobie pytanie, czy to nie pora sprzedać trochę pieniędzy w zamian za czas – zejść z całego etatu na np 4/5. Od kwietnia pracuję w takim wymiarze czasu i portfel jakoś nie płacze, a ja jestem bardziej wypoczęty i mam więcej czasu na cokolwiek wymyślę (nawet na pogranie w grę, jak najdzie mnie ochota)
    A tu bonus na temat kultu zajętości (bardzo polecam) https://blog.krolartur.com/kult-zajetosci/

    Odpowiedz

    1. Damian Antonowicz 24 kwietnia 2019 at 10:15

      Cześć Marcinie,

      Takie prześladujące myśli potrafią się nawet utrzymywać przez weekend 🙄 Dzięki za podesłane artykuły – ciekawa lektura!

      Nad zmniejszeniem etatu też się zastanawiam od dłuższego czasu, ale to jeszcze nie jest ten moment, bo w tej chwili jednak bardziej potrzebuję większych zarobków do realizacji moich celów.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *